Strona główna

Kronika

Strona główna

Przemówienie inauguracyjne Rektora


X Uroczysta Inauguracja roku akademickiego 2005/2006

Wysoki Senacie, dostojni Goście, nasi drodzy Studenci!

Dzisiaj inaugurujemy 10. rok działalności Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Uczelnia została powołana do życia wiosną 1996 r. i dlatego też uroczystość 10-lecia planujemy na wczesną wiosnę. Obecna inauguracja jest okazją do podsumowania minionego roku, ale zanim zacznę o tym mówić, pragnę powitać naszych szanownych Gości.

Szanowni Państwo,

jest już corocznym zwyczajem, że podczas inauguracji, jako obywatele i realizatorzy misji uczelni, prezentujemy nasze stanowiska w sprawach istotnych dla RP. Rok temu przedstawiłem propozycję daleko idącej reformy polskiej edukacji i nauki. Jest powód żeby do tej problematyki na chwilę powrócić, gdyż od kilku tygodni toczy się dyskusja na temat wprowadzenia w Polsce w pełni odpłatnych studiów.

Dużo w niej emocji i jakże mało konkretnych propozycji. Można było z góry przewidzieć, że tuż przed wyborami zamiast odwagi i wyobraźni doczekamy się ze strony polityków zaciekłej obrony studiów bezpłatnych, prowadzonej rzekomo w obronie biednych.

Obecny system jest szczególnie niekorzystny dla młodzieży wiejskiej. Aktualnie tylko kilka procent młodzieży ze wsi studiuje bezpłatnie w najlepszych państwowych uczelniach, a większość płaci podwójnie: za swoje studia i poprzez podatki - za studia osób pochodzących zazwyczaj z rodzin bogatszych i uczących się w lepszych szkołach średnich.

Według Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2002 r. w Polsce wyższe wykształcenie posiada 10,2% Polaków, z czego w miastach 13,7%, a na wsiach - 4,3%. Dysproporcje te są wynikiem gorszego dostępu do edukacji młodzieży z obszarów wiejskich. Swoista segregacja rozpoczyna się już na poziomie szkoły podstawowej, a kończy na studiach, gdzie zdecydowana większość studiujących to mieszkańcy miast.

Według danych pochodzących z badań E. Świerzbowskiej - Kowalik i Hanny Gulczyńskiej, zleconych do projektu „Strategia dla młodzieży” Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2003 r.-  jedynie 10% studentów studiów stacjonarnych uczelni państwowych pochodzi z obszarów wiejskich!

Reasumując - na bazie dostępnej wiedzy można zaryzykować następującą konstatację - w szkolnictwie państwowym odsetek studiujących, wywodzących się ze wsi stanowi od 10 do kilkunastu procent. W szkolnictwie niepaństwowym odsetek ten jest nawet dwukrotnie wyższy, a w niektórych uczelniach (np. WSIiZ) 1/3 studiujących pochodzi ze wsi.

W imię poprawy jakości edukacji, wspierania lepszych uczelni oraz skutecznej zachęty do kształcenia w zgodzie z potrzebami rynku pracy, a także - dynamicznych procesów cywilizacyjnych, należy wreszcie wprowadzić płatne studia. W czasach, w których edukacja ma tak kluczowe znaczenie dla pomyślności człowieka nie powinno być zgody obywateli na wspieranie swoimi podatkami systemu, który zamiast wyrównywać szanse, wyraźnie zmniejsza możliwości awansu cywilizacyjnego. Paradoksalnie, to właśnie w pełni płatne studia poprawią sytuację, stworzą możliwość wyboru miejsca studiów i kierunku zgodnego z zainteresowaniami.

 

Owszem można wprowadzić taki system, który potwierdzi wszelkie obawy i zamiast likwidacji patologii, pogłębi je. My jednak proponujemy, żeby zamiast, w gruncie rzeczy „ślepej dotacji”, zwiększyć socjalny i naukowy fundusz stypendialny, co rzecz jasna automatycznie uruchomiłoby pozytywną rywalizację między uczelniami. Podstawą konkurencji stałaby się przy tym jakość oferty i dbałość o studenta-klienta, z czym jak wiemy problemy ma część dotowanych państwowych uczelni. Wprowadzenie powszechnej odpłatności za studia i zróżnicowanie źródeł finansowania wraz z powszechnym systemem akredytacji programów kształcenia spowodowałoby, że wreszcie uczelnie państwowe i niepaństwowe traktowane byłyby jednakowo. Stypendia socjalne od 1. semestru i naukowe od 2-go finansowane z budżetu państwa, tanie kredyty studenckie, systemy wsparcia finansowego opracowane przez same uczelnie, stypendia fundowane przez instytucje zewnętrzne (w tym Unię Europejską) – to sprawiedliwy i wydolny system finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce. Doświadczenia naszej Uczelni pokazują, że jest to możliwe do przeprowadzenia.

 

Od roku dostajemy dotację budżetową na stypendia, która stanowi tylko kilkanaście procent w relacji do naszych przychodów. Ale to już wystarczyło, aby wspólnie z własnymi środkami finansowymi i relatywnie niewielkim wsparciem ze strony Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości prof. Jerzego Dietla, 40% studentów przyznać stypendia naukowe i socjalne. Zarówno jedne, jak i drugie przyznajemy już od 1-szego semestru. W rezultacie ponad 200 osób otrzymuje stypendia 2-, a nawet 3-krotnie większe od wysokości czesnego, około 1300 osób studiuje za darmo, a kolejne 1300 osób otrzymuje stypendia pokrywające od 50 do 100% czesnego. Dodatkowo na I roku przydzieliliśmy ponad 300 stypendiów z własnego funduszu. Udało nam się zrealizować zasadę zgodnie, z którą student biedny, ambitny i zdolny studiuje za darmo. Ta zasada powinna leżeć u podstaw nowego systemu finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce.

Zwracam uwagę, że jeśliby połowę dotacji na działalność dydaktyczną, przekazać na fundusz stypendialny, to każdy student studiów stacjonarnych mógłby otrzymać 4700 zł, co dla zdecydowanej większości uczelni wystarczy na pokrycie kosztów kształcenia. W rezultacie poprzez czesne uczelnie państwowe otrzymywałyby kwoty porównywalne z aktualną dotacją.

Ten prosty przykład pokazuje ile demagogii i złej woli jest w argumentacji przeciwników płatnych studiów.

Ze zmianami zasad finansowania szkolnictwa wyższego w kraju nie wolno zwlekać. Jeżeli nie poprawimy jakości kształcenia, to coraz więcej zdolnej i mobilnej młodzieży wyjedzie studiować za granicę i większość już do kraju nie wróci (drenaż mózgów na własne życzenie), a polskie uczelnie będą bezradne wobec ekspansji zachodnich na nasz rynek.

W tym kontekście nie wolno zapominać, że jesteśmy w okresie szybkich zmian gospodarczych i społecznych w świecie. Niezwykle dynamiczny rozwój Chin i Indii, w których mieszka 39% ogółu ludności zmieni świat nie do poznania. UE nie może sobie poradzić z chińskimi tekstyliami, a były ambasador RP w Chinach, P. Burski powiedział podczas wykładu w naszej szkole, że Chiny mogą zasypać Europę komputerami i samochodami o 30-40% tańszymi. Jak sprostać temu wyzwaniu? Jak być konkurencyjnym? UE starzeje się - zatem tylko poprzez wzrost wydajności, a więc kwalifikacji możemy nie przegrać jutra. To jest kolejny, jakże ważny, argument na rzecz zmiany systemu finansowania edukacji w Polsce. Nasza konkurencyjność zależy od procesów integracyjnych poszerzonej UE, jak również od tego jak my Polacy korzystamy z tej integracji.

Ponad rok temu wstępowaliśmy do UE z dużymi nadziejami, ale i obawami. Jak wygląda ten swoisty bilans na dziś? Każdy z nas ma własną ocenę, ale dość precyzyjną poznamy niebawem, bowiem jesteśmy głównymi w skali kraju realizatorami i koordynatorami projektu „Nasza Unia”, który ma taką analizę przygotować.

Dzisiaj skupmy się na odpowiedzi na pytanie, jak wykorzystujemy dotacje unijne? Mają one nam przecież pomóc w dogonieniu starej UE. Przypomnę, że w latach 2004-2006 Polska ma otrzymać 34 mld zł dotacji, a planuje się, że w okresie 2007-2013 będzie to kwota prawie 300 mld zł (jest to prawie 1,5 – roczny budżet RP).

W zakresie pozyskiwania dotacji unijnych możemy się pochwalić niemałym doświadczeniem. Zarówno założyciel SPP, jak i nasze uczelnie zrealizowały wiele projektów finansowanych przez UE. Aktualnie tylko nasza uczelnia uczestniczy w realizacji 28 grantów na kwotę 18 mln zł.

 

Zatem co chcemy, co możemy, co musimy powiedzieć. Jest źle! Jest bardzo źle! Wyznacznikiem sukcesu w konsumowaniu środków strukturalnych jest nie tyle ilość złożonych projektów, czy nawet nie ilość przyznanych środków, ale ilość faktycznie realizowanych projektów. Dziś w połowie okresu 2004-2006 podpisane są umowy na realizację projektów obejmujących 36% dotacji, a do końca lipca 2005 r. wypłacono zaledwie 1,74% dostępnych środków!

Od wielu miesięcy toczy się batalia o budżet UE na lata 2007-2013. W największych krajach UE, takich jak Niemcy, czy Francja, sytuacja gospodarcza jest zła, wzrósł egoizm, spadła solidarność, co w konsekwencji prowadzi do tego, że kraje te nie chcą się zgodzić na pierwotne obiecaną nam pomoc. I właśnie my dostarczamy im koronnego argumentu, że mają rację, że nie jesteśmy w stanie tych środków skonsumować. Dlaczego tak jest?

Owszem, wszystkim dała nam w kość biurokracja brukselska, owszem wchodzenie w skomplikowany system unijny musi potrwać, ale mniemam, że wina leży głównie po naszej stronie, również poprzez uległość wobec Brukseli. Obawiano się, że będzie za mało projektów; nic takiego – Polakom nie zabrakło pomysłów. Zatem o co chodzi?

Jak zwykle nie zawiodła nasza rodzima biurokracja. W tym miejscu pragnę jednak podkreślić, że nasza współpraca z  Urzędem Marszałkowskim i z jego służbami układa się bardzo dobrze.

Co więcej mam teraz doskonałą okazję publicznie podziękować Panu Marszałkowi Leszkowi Deptule za to, że Zarząd Urzędu Marszałkowskiego zaakceptował nasz projekt i będzie on w 75% dofinansowany ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. W ramach tego projektu powstanie nowy akademik i nowoczesne laboratoria dla 2 kierunków  - Turystyki i Rekreacji oraz Zdrowia Publicznego. Wszystkim innym osobom, które zadbały o obiektywną ocenę naszego wniosku i równe traktowanie sektora państwowego i niepaństwowego, także serdecznie dziękuję.

Wracając do biurokracji - rzesze warszawskich urzędników pokazały na co je stać. Niespójność przepisów i brak elementarnych uzgodnień, głównie między Ministerstwem Gospodarki i Pracy a Ministerstwem Finansów są irytujące. Przeregulowanie systemu przydzielania środków, niekompetencja szybko rosnących zastępów urzędników obsługujących fundusze unijne i ta nieufność, to przekonania rodem ze starego systemu, że każdy czyni przekręty - to wszystko skutecznie zniechęca i uniemożliwia sensowną realizację projektów.

Ale może parę faktów:

  1. Intencją UE jest wspomaganie rozwoju III sektora, instytucji non-profit jako ważnego filaru, na którym wesprze się społeczeństwo obywatelskie. Tymczasem większość projektów przewiduje wkład własny. Jest to zrozumiałe jeśli to ma być mariaż środków unijnych i pochodzących z budżetu danego państwa. Niestety, nasze krajowe rozwiązania przerzucają te koszty, szczególnie w przypadku instytucji niepaństwowych, na ich barki. Co więcej, wprawdzie zasadą unijną jest brak dochodowości projektu, ale nasze rozwiązania powodują, że różne dodatkowe koszty związane z przygotowaniem i wdrożeniem projektów ponosi projektodawca, bez możliwości ich zwrotu. Wreszcie sposób finansowania projektów wymusza konieczność pobrania kredytu, ale jego kosztów nie można rozliczyć. Pytam więc, skąd na to ma wziąć pieniądze instytucja non-profit? Tak więc nie tylko polskie prawodawstwo, ale i fundusze unijne nie wspierają III sektora. Gdzie rozwinęło się społeczeństwo obywatelskie bez III sektora? Na marginesie dodam, że wiosną przeprowadziłem praktycznie samotną walkę o dopuszczenie instytucji niepaństwowych do Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionu. Muszę przyznać, że w tym zwycięstwie pomógł mi ówczesny wicepremier Jerzy Hausner, choć w zasadzie naprawił tylko ewidentny błąd swego Ministerstwa.

2.   Nasze opracowanie rejestrujące absurdy polskiej praktyki korzystania z funduszy unijnych ma już kilkadziesiąt stron. Wymienię tylko kilka przykładów z wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) – z EFS-u możemy pozyskać 7 mld zł w latach 2004-2006 i 42 mld zł w latach 2007-2013, a więc sporo. Oto najczęstsze problemy z tym związane:

  • wnioski są często oceniane według wytycznych, które pojawiły się po terminie ich składania,
  • nagminną praktyką są zmiany zasad rozliczania projektów w trakcie ich realizacji, ale co gorsza, obowiązują one od początku,
  • na kuriozalny wygląda proces doskonalenia Generatora Wniosków. - powstało już ponad 60 wersji i następne są w drodze,
  • tylko osoby wyjątkowo odporne psychicznie i cierpliwe są w stanie współpracować z urzędnikami przy rozliczaniu projektów. Odpowiednie wytyczne są nazbyt ogólne i niespójne, a zapytania kierowane do instytucji wdrażających są albo ignorowane, albo też odpowiedź zależy od tego, komu zlecono jej przygotowanie.
  • Dochodzi do tego, że dziennie podpisuję kilkaset stron dokumentów, w tym np. harmonogram wykorzystania kubków plastikowych do wody pitnej, w trakcie kursu języka angielskiego!
  • przyjęte zasady, dotyczące tego, jakie wydatki można uznać za kwalifikowane, utrudniają, a czasami wręcz uniemożliwiają profesjonalne wykonanie projektu. Górą są te instytucje, które nic nie mają (poza szefem i sekretarką), a w niełasce te, które cieszą się uznaniem na rynku i mają duży potencjał merytoryczny oraz odpowiednią bazę infrastrukturalną.

 

Przez pryzmat naszych doświadczeń śmiemy twierdzić, że fundusze unijne stały się narzędziem do przerzucania zadań publicznych na barki III sektora, - zaś sposób zarządzania nimi i kontroli pochłania istotną część zasobów. Z drugiej strony, trudno mieć pretensje do urzędników państwowych, że tak skrupulatnie sprawdzają, jak realizatorzy projektów wydają unijne pieniądze. Zostaje tylko wyrazić nadzieję, że taką samą troskę aparat państwowy wykaże w stosunku do wydanych przez siebie pieniędzy publicznych.

Może to jedyna droga, żeby zaczął myśleć i przeistoczył się z rewizora, w sługę i pomocnika, zgodnie z pierwotnym znaczeniem słowa urzędnik.

Mimo tak wielu dokuczliwych doświadczeń nie zrezygnujemy z realizacji kolejnych projektów. Mówię o tym przede wszystkim dlatego, że mam nadzieję, iż nowa władza uzna powagę sytuacji i skorzysta z doświadczeń państw starej UE i wprowadzi konieczne zmiany. Chętnie pomożemy. Nie można byle jak wykorzystać ponad 300 mld zł albo, co pewniejsze, ich nie wykorzystać.

Szanowni Państwo,

teraz nadeszła pora, żeby powiedzieć kilka słów o życiu naszej uczelni w minionym roku. Mam ułatwione zadanie, gdyż na początku inauguracji dużo informacji zostało przedstawione w filmie, a po zakończeniu uroczystości otrzymacie Państwo obszerny raport z działalności WSIiZ w minionym roku akademickim.

Jesteśmy przekonani, że był to kolejny, udany dla nas rok. Rozpoczęliśmy pionierski w skali kraju proces konsolidacji uczelni niepaństwowych, tworząc „przymierze” szkół wyższych o wysokiej jakości usług edukacyjnych. Wspólnie z WSZiA w Zamościu oraz krakowską WSE tworzymy system, dzięki któremu studenci wszystkich 3 szkół mogą korzystać z ofert partnerskich uczelni. Ponadto konsolidacja umożliwia podjęcie pewnych projektów z obszaru nauki, edukacji, czy inwestycji, które nie byłyby możliwe do realizacji w wykonaniu pojedynczych partnerów.

Aktualnie oferujemy 3 anglojęzyczne ścieżki kształcenia. Mimo olbrzymich problemów, przede wszystkim wizowych, skutecznie realizujemy strategię umiędzynaradawiania naszej uczelni, o czym świadczy liczba studentów – obcokrajowców, którzy kształcą się w WSIiZ – jest to już ponad 200 osób. Uważamy, że szczególnie kształcenie młodzieży z Chin i Indii, krajów, które tak dynamicznie się rozwijają ma znaczenie nie tylko dla naszej uczelni, ale również dla polskiej gospodarki. Żywimy nadzieję, że nowy rząd ułatwi rolę tym uczelniom, które mają ambicję być uczelniami międzynarodowymi, i nie będziemy musieli już pokonywać absurdalnych przeszkód, - jak to miało miejsce do tej pory.

W dalszym ciągu umacniamy swoją pozycję lidera w dziedzinie informatyki w polskim szkolnictwie wyższym. Od ponad roku jesteśmy głównym udziałowcem Partners in Progress - firmy specjalizującej się w tworzeniu nowoczesnych rozwiązań informatycznych dla sektora przedsiębiorstw, instytucji oraz uczelni wyższych. Jednym z produktów firmy jest system zarządzania uczelnią - „Uczelnia XP”, zbudowany m.in. w oparciu o doświadczenia pracowników WSIiZ w zakresie zarządzania uczelnią oraz organizacji procesu dydaktycznego. Cieszymy się, że już 23 polskie uczelnie państwowe i niepaństwowe skorzystały z naszych rozwiązań.

Kolejna rzecz, którą pragnę podkreślić, to nasze wsparcie dla rozwoju regionu. Cieszy nas niezmiernie, że udało się nam wraz z partnerami z Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego (przy wsparciu posłów oraz władz samorządowych i wojewódzkich) doprowadzić do zmiany niekorzystnej decyzji rządu dotyczącej energetyki na Podkarpaciu. Jest to wyjątkowo rzadka sytuacja – w efekcie powstała Energetyka Podkarpacka. Uważamy także, że nasza wizja rozwoju granic Rzeszowa dużo lepiej rokuje i daje lepsze szanse na rozwój regionu. Ubolewamy, że póki co została zmaterializowana wizja, która specjalnie niczego nie rozwiązuje. Mamy nadzieję, że nasza propozycja niedługo wejdzie w życie.

W roku akademickim 2004/2005 wdrożyliśmy do procesu dydaktycznego system antyplagiatowy. Naszym zdaniem jest on lepszy niż system wykrywania plagiatów istniejący na naszym rynku. W związku z powyższym rozpoczynamy akcję informacyjno – promocyjną, aby z naszej oferty mogły skorzystać inne polskie uczelnie. Nie ulega wątpliwości, że jest to też nasz wkład w to, aby studia były prowadzone według kryteriów merytorycznych i na takich też opierał się dyplom. Zależy nam żeby skutecznie walczyć z wszelkimi objawami nieuczciwości.

Już od ponad roku wydajemy czasopismo branżowe e-Finanse. Rada Programowa tego czasopisma składa się z czołowych przedstawicieli polskiego środowiska finansistów.

 

W grudniu 2004 r. odbyło się oficjalne otwarcie Podkarpackiego Studenckiego Forum Business Centre Club. Pierwszą inicjatywą nowej organizacji było utworzenie w siedzibie WSIiZ Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości. W sierpniu 2005 r. uczelnia wygrała projekt konkursowy na Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości, który został zakwalifikowany przez komisję oceniająca do otrzymania dotacji. Dotacja ta przeznaczona zostanie na zakup podstawowego wyposażenia biurowego umożliwiającego zrzeszonym w AIP studentom i absolwentom uczelni rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej.

 

Wart zauważenia jest również fakt, że pozycja naszej uczelni stale rośnie. W czerwcowym wydaniu miesięcznika Perspektywy ukazało się zestawienie 299 uczelni niepaństwowych z całej Polski. W tym zestawieniu nasza uczelnia zajęła I miejsce, jeśli chodzi o infrastrukturę informatyczną. Następna po nas uczelnia ma dwa razy mniej komputerów. Zajęliśmy również I miejsce, biorą pod uwagę liczbę obcokrajowców studiujących w WSIiZ, a także wysokie III miejsce, jeśli chodzi o liczbę stypendiów.

Z każdym rokiem coraz większa liczba studentów WSIiZ otrzymuje stypendia MEN. W tym roku otrzymało je aż 18 naszych studentów. Jest to zdecydowanie największa liczba wśród uczelni niepaństwowych, a bardzo często większa także niż w dużych uczelniach państwowych, np. w Politechnice Warszawskiej.

Mnożą się sukcesy naszych studentów w różnego rodzaju konkursach. Świadczy to o tym, że bardzo dobrze wykorzystują oni naszą rozbudowaną ofertę. Jestem przekonany, że nasz system stypendialny odgrywa pozytywną rolę wspomagającą i zachęcającą naszą młodzież do wysiłku. Dodatkowo nasze Biuro Karier ma coraz więcej bardzo poważnych partnerów, którzy zabiegają o absolwentów WSIiZ.

Tak jak od początku istnienia uczelni dużo inwestujemy. Aktualne inwestycje skupione są przede wszystkim na infrastrukturze laboratoryjnej dla nowego kierunku – Zdrowie Publiczne oraz Turystyki i Rekreacji, a także trwają niekończące się inwestycje z obszaru informatyki.

W tym roku podania na studia złożyła, rekordowa w 9-letniej historii uczelni, liczba kandydatów. Na I rok studiów przyjęliśmy ponad 3500 studentów.

Dobre wyniki rekrutacyjne ma również Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, która przyjęła ok. 1000 osób, a także Wyższa Szkoła Europejska w Krakowie, gdzie trzykrotnie wzrosła liczba podań – przyjęto blisko 600 studentów. Tak więc w sumie nasze 3 uczelnie przyjęły ponad 5000 osób, co chyba dobrze ilustruje siłę naszego przymierza.

Pozwólcie Państwo, że parę słów skieruję teraz do studentów I roku.

Przyszliście do nas z waszymi talentami i nadziejami. My zobowiązaliśmy się, że pomożemy zmaterializować Wasze marzenia. Będzie to jednak realne jeśli będziecie rzetelnie i systematycznie pracować, jeśli nie ograniczycie się do podstawowego programu studiów, ale skorzystacie z naszej obszernej oferty dodatkowej. Dzisiaj rację mają odważni, a nie minimaliści, ci co z siebie więcej dają, niż oczekują. Jako uczelnia przyjazna studentom będziemy Waszym nauczycielem i przyjacielem.

Pracownikom i studentom serdecznie dziękuję za rok tak owocnej współpracy. Jestem przekonany, że nie zabraknie Wam ochoty do kolejnych wyzwań, a sprostanie im będzie źródłem satysfakcji i kolejnych sukcesów.

Wam i waszym bliskim życzę wszelkiej pomyślności i wszystkiego dobrego.

 

opublikowano: 24 października 2005 14:46

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22
Lista Telefonów Uczelni
Strona głównaDrukujDo góry